Wpisy
Głupota. Po obejrzeniu programu dokumentalnego właśnie na temat „głupoty” doszłam do wniosku, że to ciekawy, a zarazem tak bliski nam temat. Na co dzień wiele razy i w wielu formach o niej mówimy zarówno w stosunku do siebie jak i do innych, nadajemy jej negatywnego znaczenia. A czy na pewno GŁUPOTA jest taka negatywna?
Nie da się ukryć, ze wraz z rozwojem cywilizacji stajemy się mądrzejsi, mamy więcej informacji do zapamiętanie i do przetworzenia ich. Rozwój intelektualny ma nam pomóc prawie w każdej dziedzinie życia.. dzięki „mądrości” będziemy potrafili dobrać lepszych przyjaciół, dzięki „mądrości” będziemy mieć dobre oceny, dostaniemy się na dobre studia, znajdziemy dobrego męża, dobą prace… wszystko dzięki tej „mądrości”. A czy są jakieś minusy? Właściwie na początku ich nie widzimy, ale gdyby się dłużej zastanowić…
No i pojawia się pierwszy minus.. „zastanowić”. Zastanawiamy się nad wszystkim, bo działanie impulsowe jest „głupie”, a przecież to właśnie te głupie zachowanie jest szczere, nie to które zostało przepuszczone przez obróbkę obyczajów, norm i systemów „samozachowawczych”. W konsekwencji otrzymujemy produkt sztuczny, naszpicowany GMO i masą szkodliwych substancji.
A co da nam szkodliwość i „zastanawianie”? Dobry przykładem jest historia przedstawiona w „Sali samobójców”. Mówi się, że „kiedyś to nie istniało coś takiego jak samobójstwo wśród dzieci i młodzieży” i tu musze się z tym poglądem nie zgodzić, bo takie samobójstwa zawsze istniały, ale nie na taka skale. A co ma do tego „zastanawianie”? A więc już tłumacze, bo ma DUŻO… Przez nadmiar informacji, obróbkę zachowań impulsowych stajemy się słabsi emocjonalnie a do tego ciągle analizujemy. Jesteśmy tak świadomi popełnionego przez nas błędu, że przy ciągłym analizowaniu go nie potrafimy znaleźć rozwiązania. Nie potrafimy stanąć i powiedzieć” no tak, głupio się zachował, ale teraz mam nauczkę i żyje dalej”… Niestety, coraz więcej osób wybierze ucieczką, którą jest odebranie sobie życia.
Gdybyśmy potrafili wziąć odrobinę głupoty i przestali swoje pomyłki analizować w skali globalnej byli byśmy szczęśliwsi, przestali wszystko mądrze obrabiać.
Mam wrażenie, że ludzie uważani przez nas za „głupich” bardzo często są szczęśliwsi, bo wieloma kwestiami „aż tak się nie przejmują”, przyjmują to co ich spotyka, jak coś naturalnego i żyją dalej.
Trzeba jednak pamiętać, że głupota nie jedno ma imię i ze popadanie ze skrajności w skrajność nigdy nic dobrego nie przyniosło…
A wy jacy jesteście? Mądrzy czy głupi?
Tak, właśnie po to człowiek robi sobie wagary, by wstać o 6 i stwierdzić, że się wyspał.
Dokładnie jak przewidywałam… Pierwszy wpis i nic… brak impulsu by coś dalej stworzyć, a jednak…
Ta młoda jakże godzina zachęciła mnie do spreparowania kilku zdań. Zdań, które będą moimi pytaniami, ale i wolnymi myślami.
I
Kilka dni temu dopadł mnie ten dzień i miałam urodziny. Nie jakieś zwykłe urodziny, ale wręcz jedne z najbardziej oczekiwanych ( zaraz po tych 18), mianowicie 20 urodziny, czyli moment, w którym kończy się nasze „ naście”. Zastanawia mnie fakt, dlaczego najczęściej zadawanym mi pytaniem tego dnia było „ Jak się czujesz z tym?”. Aż sama zaczęłam się zastanawiać, czy może coś ze mną nie tak, bo jakoś znaczącej różnicy nie odczułam. Jednak coś w naszym społeczeństwie jest, że bardzo dużą uwagę przywiązujemy do takich właśnie dat i nadajemy im wielkie znaczenie, magiczną moc. Według większości stałam się już ( a może dopiero) osobą dorosłą.
Pozdrawiam
Mały Książę
Zaskakujące jest jak łatwo z dnia na dzień zmieniamy patrzenie na człowieka i to się tyczy nie tylko tego przykładu, ale też wiele innych. Jesteśmy trochę zaślepieni przypisywaniem metek i kurczowo się ich trzymamy. Oczywiście nasze zachowanie nie jest tylko naszą wina, jesteśmy tak nauczeni i tak robimy, nie przywiązujemy do tego wielkiej uwagi. Hm… w końcu stereotypy po coś powstają… też poto, aby „ułatwić” nam życie. Stereotyp to taka instrukcja obsługi- w każdej w środku jest praktycznie to samo i tylko okładka się zmienia.
Pewnego dnia, bez większych aspiracji, siedząc przed komputerem w mej głowie pojawiła się myśl " załóż bloga". Myśl ta owa pchnęła mnie przed klawiaturę i sprawiła, że w kilka szybkich kliknięć pojawił się on... Ten oto blog. Nie mam planów walki o nagrody " najlepszego bloga", nie chce dzielić się swoimi dokonaniami kulinarnymi, nie zamierzam zbawiać świata i dawać ludziom rady jak żyć... Nic nie zamierzam.
Nie wiem czy będę traktować wpisy poważnie, czy będę umieszczać nowe regularnie. W świecie wirtualnym i tak to nie ma większego znaczenia. Ważniejsze jest to, co stanie sie realnie, co sie zmieni dla mnie, a tego i tak się nie dowiecie.
Jedyne, co będzie się dziać, to przelewanie moich przetrawionych i lekko nadgniłych, chaotycznych myśli, których jest już za dużo.
Pozdrawiam
Mały Książę